***

Autor: Sześćdziesiąt sekund, Gatunek: Poezja, Dodano: 10 sierpnia 2017, 16:06:15

budzi mnie świt tysiąca słońc

rozpiera wszelki zachwyt czterolistna koniczynana

statku zwariowały przyrządy pomiarowe nawigacji

liryka już nie obejmuje skali,

 

bo dlaczego chłopiec staje się w jednej chwili generałem

broniąc racji stanu swojej dziewczyny – błogosławieni

ci, którzy czekają cierpliwie?


wszyscy wiemy, że chodzi o jeden – pierwszy promień uknuty przez 

matematyka – artystę, aktorska fucha w dobrym wykonaniu warunek do szczęścia

spędzony w ranie teologa

 

orędowniczko miłości fatalnej, zamknięte drzwi

wszystko jak w książce - pierwsze mądrości dopadają nas na starość

chcąc uciec w rozlewiska, gdzie zaczęło się wotum

i argument – pierworodna fortuna,

 

by widzieć mało razem ze złotą myślą, jesteś zabawką w butelce

– statkiem zaryglowanym konkluzją,

 
betonową oazą woli, dziecko pyta o tatę 

– on w każdym porcie zarzuca cumę

– wygnany z kraju księżyca patrzy na nas gorliwie,

prognozując świat, wytarty szlak, jakby chciał pokazać drugą stronę – niestety


nie jest to możliwe, kulejąc na ironię moje winy wypłynęły

na powierzchnię, jak najgorszy sort, żeby wrócić trzeba wyjechać


droga do gwiazd

zazwyczaj nie ma tytułu

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się